wtorek, 5 stycznia 2010

Nowy Rok - Nowy post

No jest. Nowy i parzysty. 2010.
Zaraz po świętach spakowałam walizy, torby i lodówkę i wraz z zaprzyjaźnioną rodziną ruszyliśmy za miasto, by spędzić Sylwestra w pięknych okolicznościach przyrody. Wszystko było tak jak w amerykańskim filmie być powinno: chatka w lesie, grzane wino, ogień buzujący w kominku i dzieci słodko bawiące się u stóp zachwyconych, wypoczywających rodziców.... ziiiiuuuuuut - wróć... to ostatnie to już sobie wymyśliłam :) dzieci były, owszem, ale na słodką zabawę miało może ochotę tylko jedno z nich :) I nie był to mój szatanik :)
Oczywiście całkowite odcięcie od cywilizacji szkodzi, więc żeby do cna nie zdziczeć, pół dnia (używając wszelkich znanych kobietom argumentów i tricków) wygospodarowałyśmy na shoppinG :P Ruszyliśmy do najbliższej osady celem przejrzenia lokalnych lumpeksów (kobiety), nabyciem napojów (mężczyźni) i pożywieniem się tym, co inni nam podadzą do stołu (to już całym stadem). To już taka nasza świecka tradycja.
Łupy będę już niedługo prezentować w konfiguracjach wszelkich, powiem Wam tylko, że wśród nich znalazła się torebka Ralpha Laurena za 6 zł :)
Co do ubiorów, to zadebiutowały moje fantastyczne śniegowce, a sukienka farmerka z przedostatniego posta, na wsi była jak najbardziej na miejscu.
Dziś już się uczesałam, doszłam do siebie po zbyt długim wdychaniu świeżego, górskiego powietrza i jestem. Taka ułożona, grzeczna, w wersji na dandysa. Zegarek S.T.A.M.P.S. "NO PAPARAZZI" to jeden z wielu świetnych prezentów jakie znalazłam w tym roku pod choinką (reszta również niedługo). Dziękuję :)

Życzę Wam kochani i sobie - DOBREGO ROKU!





2 komentarze:

Seniorita Corazon pisze...

stamps!! boski jest:D

Nutmeg pisze...

wersja na dandysa baaaardzo mi się podoba :)

Obserwatorzy